Technika: wyjście z pułapki wygórowanych oczekiwań

image

Poczucie winy bardzo często pojawia się z powodu wygórowanych wymagań wobec siebie i może przyjmować formę myśli typu:

ok
„Powinienem to zrobić”.
ok
„Powinnam postąpić właśnie tak”.
ok
„Powinnam taka być”.
ok
„Nie powinienem był tak postąpić”.
ok
„Powinnam była to przewidzieć/wiedzieć”.

Nierealistyczne wymagania, w których pojawia się słowo „powinienem”, rodzą poczucie winy i nierealne oczekiwania.

Więcej treści w naszym aplikacji

Widzisz tylko część treści, w aplikacji znajdziesz wiele interaktywnych artykułów. A także teksty psychologiczne z śledzeniem dynamiki stanu, dziennik, dziennik automatycznych myśli i wiele więcej!

banner_image

Takie wymagania zakładają, że musisz być osobą idealną albo wszechwiedzącą – a to po prostu niemożliwe.

Do tego typu przekonań należy na przykład pomysł, że zawsze musisz być szczęśliwy(-a) i zadowolony(-a), co w praktyce tylko wzmacnia poczucie porażki.

Istnieją też wymagania oparte na założeniu, że wszystko wiesz z góry i potrafisz przewidzieć przyszłość. Tworzą one fałszywe oczekiwania i poczucie winy zamiast pomagać w rozwiązywaniu problemów.

Sednem tej techniki jest uświadomienie sobie, że obwinianie siebie jest nieskuteczne, a same wygórowane wymagania są nierealistyczne i niesprawiedliwe.

One jedynie generują poczucie winy i bezradności, zamiast wspierać rozwiązywanie problemów czy osiąganie celów.

Aby przestać nieustannie kierować ostrze oskarżeń przeciwko sobie, warto zrezygnować z takich wymagań i zacząć formułować wobec siebie bardziej realistyczne oczekiwania.

Oczywiście takiej zmiany myślenia nie da się dokonać w jeden dzień ani nawet w miesiąc. Ale regularna praca nad sobą naprawdę może z czasem przynieść wyraźne efekty.

image

Każde poczucie winy zakłada samopotępienie – i właśnie to jest błędem. Człowiek powinien widzieć swoje pomyłki, nie popadając w samobiczowanie.

Bertrand Russell

Co więc można zacząć robić już teraz, żeby stopniowo uwalniać się od poczucia winy wywołanego wygórowanymi wymaganiami?

ok
Prosty, ale skuteczny sposób ochrony przed nadmiernymi wymaganiami wobec siebie polega na zastępowaniu słowa „muszę” innymi sformułowaniami, na przykład: „Byłoby dobrze, gdyby…”, „Chciałbym…”, „Jeśli będę mógł/mogła, to…”. Takie zdania są zwykle bardziej realistyczne i mniej obciążające.

Na przykład zamiast „Muszę uszczęśliwić moją żonę” możesz powiedzieć: „Byłoby wspaniale, gdybym potrafił sprawić, żeby moja żona poczuła się lepiej, bo widzę, że jest smutna. Mogę zapytać, co ją martwi, i zastanowić się, jak mogę ją wesprzeć”.

Albo zamiast „Nie powinienem był zjeść tego loda” możesz powiedzieć: „Lepiej by było, gdybym nie zjadł tego loda, ale to jeszcze nie koniec świata”.

ok
Zrezygnuj też z ciągłego gdybania. Zamiast myśli typu „Powinienem był…”, „Gdybym tylko…”, „Szkoda, że nie…” spróbuj myśleć: „Następnym razem zrobię inaczej”.

Osoby z nasilonym poczuciem winy często tkwią w trybie „co by było, gdyby”, ale to zupełnie im nie służy.

Jeśli się na tym przyłapiesz, przerwij takie rozważania i od razu zamień je na: „Następnym razem…”.

I tyle. Zero gdybania – stanowczo.

ok
Pomocna może być też „metoda rzeczywistości”, która pozwala sprawdzić, czy twoje wymagania faktycznie mają sens. Mówiąc sobie: „Nie powinienem był tego robić”, prawdopodobnie wierzysz, że naprawdę nie powinieneś był tak postąpić i że ta myśl przyniesie ci ulgę.

W rzeczywistości bywa odwrotnie: w danym momencie dokładnie tak musiałeś(-aś) postąpić, a przyznanie tego przed sobą może początkowo wywołać rozczarowanie.

Na przykład: postanawiasz przejść na dietę, żeby schudnąć, zjadasz coś „zakazanego” i od razu zaczynasz się obwiniać: „Nie powinnam była jeść tej czekolady”.

Tymczasem w rzeczywistości pojawiła się u ciebie potrzeba czegoś słodkiego. Być może przeżywasz trudny moment i, zgodnie z nawykiem, sięgasz po jedzenie, żeby poprawić sobie nastrój – dlatego powstrzymanie się okazało się bardzo trudne.

Ludzie często „zajadają” trudne emocje, próbując w ten sposób sobie ulżyć. Kiedy próbujesz zerwać ze szkodliwymi nawykami lub schudnąć, największą przeszkodą okazuje się przekonanie, że całkowicie tracisz nad sobą kontrolę.

Poczucie utraty kontroli jest ściśle związane z myśleniem w kategoriach „powinienem/nie powinienem”. Pojawia się chęć zjedzenia czegoś niezdrowego – a ty mówisz sobie, że nie wolno ci nawet chcieć takiej rzeczy, że musisz raz na zawsze zrezygnować ze wszystkich „złych” produktów i nigdy się nie złamać.

A potem, żeby choć trochę sobie ulżyć, idziesz i zjadasz tę czekoladę. Taka strategia odchudzania raczej nie przyniesie oczekiwanych efektów, a ty w dodatku będziesz czuć się winny(-a) i przygnębiony(-a).

Kiedy przestaniesz surowo sobie czegoś zakazywać, będzie ci dużo łatwiej stopniowo z tego rezygnować – bez przemocy wobec siebie.

ok
Osobami skłonnymi do nadmiernego poczucia winy inni ludzie mogą łatwo manipulować, aby osiągnąć własne cele. Pomyśl, ile razy zgadzałeś(-aś) się na coś bez większej ochoty, tylko po to, by nikogo nie urazić albo wszystkich zadowolić. Ważne jest, by umieć stawiać granice i mówić „nie”.

Przykład: młoda kobieta mieszka z rodzicami i bratem, dobrze zarabia. Jej brat od czasu do czasu dorywczo pracuje.

Ma skłonność do kompulsywnych zakupów: ciągle kupuje sobie coś nowego, ale brakuje mu na to pieniędzy.

Siostra rozumie, że nie jest to najlepszy sposób gospodarowania pieniędzmi, a jednak ciągle pożycza mu kolejne kwoty, bo uważa, że rodzeństwo powinno sobie pomagać i „tak się u nich w rodzinie przyjęło”.

Dziewczyna boi się odmówić, bo sądzi, że to zrujnuje ich relację. Przećwiczyła wcześniej trudną rozmowę z przyjaciółką i zobaczyła, że powiedzenie „nie” wcale nie jest tak straszne, jak jej się wydawało.

Zanim wyznaczysz swoje granice i postawisz wyraźną linię: odmówisz spełniania czyichś żądań albo uprzejmie powiesz, że nie chcesz iść w gości, możesz najpierw przećwiczyć trudny dialog „na sucho” – na kartce albo w notatkach w telefonie.

Dzięki temu będziesz w stanie przewidzieć przebieg rozmowy i zastanowić się, jak najlepiej odmówić, a przy okazji zobaczysz, że mówienie „nie” naprawdę nie musi być przerażające.

Zanim w twoim mózgu utrwalą się nowe połączenia nerwowe, minie trochę czasu – potrzebujesz go, żeby zdobyć odwagę i umiejętność mówienia „nie” w sposób uprzejmy, ale stanowczy, i utrwalić ten nawyk w realnych sytuacjach.

ok
Rozróżnianie odpowiedzialności

Zdarza się, że bierzemy na siebie odpowiedzialność za nieszczęścia czy niepowodzenia innych osób.

W takich sytuacjach warto się zatrzymać i zadać pytanie, kto naprawdę ponosi odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Na przykład: czy na pewno to twoja wina, że dziecko dostało gorsze oceny?

W tle często kryje się pomieszanie wpływu, jaki masz na drugą osobę, z pełną kontrolą nad jej zachowaniem.

Aby nauczyć się lepiej rozdzielać odpowiedzialność, możesz skorzystać z metody trzech kolumn – skróconej wersji dziennika myśli automatycznych.

W pierwszej kolumnie zapisujesz niepokojące, oskarżające myśli, w drugiej – zauważone zniekształcenia poznawcze, a w trzeciej – racjonalną odpowiedź.

Na przykład:

1. kolumna (myśli oskarżające i martwiące): „To moja wina, że moje dziecko ma słabe oceny. Nigdy nie będę w stanie mu pomóc osiągnąć sukcesu w szkole”.

2. kolumna (zniekształcenia poznawcze): personalizacja, nadmierne uogólnianie.

3. kolumna (racjonalna odpowiedź): „Jestem odpowiedzialny(-a) za swoją rolę w wychowaniu dziecka, ale nie mam pełnej kontroli nad jego sukcesami czy porażkami w szkole. Dziecko ponosi też własną odpowiedzialność za naukę. Mogę je wspierać, motywować i pomagać, ale ostateczny wynik zależy od jego zaangażowania i pracy”.

Ważne jest, by przyjąć do wiadomości, że nie mamy wpływu na każdy aspekt życia innych ludzi, nawet jeśli są nam bardzo bliscy. Odpowiadamy za własne działania i za rolę, jaką pełnimy w ich życiu, ale nie powinniśmy brać na siebie pełnej odpowiedzialności za ich sukcesy czy porażki.