Oczywiście nie chodzi o to, by rzucić wszystkie swoje plany czy zrezygnować z ważnych celów, żeby poradzić sobie z uzależnieniem od sukcesu.
Samo w sobie nie ma nic złego w posiadaniu osiągnięć. Wspaniale jest mieć pieniądze, pracę, samochód, mieszkanie i tak dalej.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy bez tych „wskaźników sukcesu” uznajesz się za kogoś bezwartościowego, przegranego i „niegodnego”.
Aby zacząć się uwalniać z pułapki konieczności bycia wyjątkowo skutecznym i wybitnym, proponujemy zastanowić się nad kilkoma kwestiami:
Jeśli spojrzeć na to racjonalnie, wybierając życie według „koncepcji osiągnięć”, skazujesz się na niekończące się emocjonalne huśtawki.
Dziś zdobywasz szczyt i czujesz się szczęśliwy(-a), a jutro przychodzi porażka i świat momentalnie ciemnieje. Są osiągnięcia – jesteś „w porządku”, nie ma osiągnięć – od razu „przegrany(-a)”.
Więcej treści w naszym aplikacji
Widzisz tylko część treści, w aplikacji znajdziesz wiele interaktywnych artykułów. A także teksty psychologiczne z śledzeniem dynamiki stanu, dziennik, dziennik automatycznych myśli i wiele więcej!
Twoim nastrojem będzie można bardzo łatwo sterować. Jeśli inni zorientują się, że jesteś zależny(-a) od sukcesu, mogą to wykorzystywać do własnych celów.
Na przykład szef może regularnie przeciążać cię pracą, bo wie, że zrobisz dosłownie wszystko, żeby zasłużyć na kolejną pochwałę.
Pieniądze, sława i sukcesy od dawna bywają postrzegane jako gwarancja szczęścia i dobrostanu. Gdyby jednak poziom szczęścia naprawdę zależał od „udania się” w życiu, widzielibyśmy ogromne różnice między ludźmi z różnych warstw społecznych.
Większość osób nie może pochwalić się spektakularnymi osiągnięciami, a jednak wiele z nich jest szczerze zadowolonych ze swojego życia.
Zadowolenie nie oznacza oczywiście braku ambicji czy rezygnacji z marzeń. Między zdrowym dążeniem do celów a uzależnieniem od sukcesu jest ogromna przepaść.
W praktyce okazuje się, że nawet ci, którzy dużo zarabiają, zajmują prestiżowe stanowiska czy prowadzą świetnie prosperujące firmy, mogą zmagać się z depresją, różnymi problemami albo zwyczajnym rozczarowaniem życiem.
Na przykład powszechnie znana Lady Gaga – z zewnątrz bogata, spełniona i szczęśliwa – założyła fundację „Born This Way Foundation”, aby wspierać nastolatków w trudnych sytuacjach, bo doskonale zna takie doświadczenia z własnego życia.
„Cierpiałam na depresję i stany lękowe przez całe życie i wciąż z tym walczę” – wyznała w wywiadzie dla magazynu „Billboard” w 2015 roku.
Albo Jim Carrey, który dał milionom widzów powód do śmiechu i masę pozytywnych emocji, a jednak nawet u szczytu popularności sam miał bardzo daleko do beztroskiego śmiechu.
Jim przez wiele lat zmagał się z ciężką depresją.
Nie dotyczy to wyłącznie gwiazd – wielu przedsiębiorców również mówi o zmaganiach z zaburzeniami psychicznymi i uzależnieniami.
W ogóle niemała liczba bardzo „udanych” ludzi kończy życie samobójstwem. Powstało nawet określenie „samobójstwo prezesów”.
W ten sposób odeszli m.in. miliarder Adolf Merckle z listy „Forbesa”, start-uperzy Ilya Zhitomirskiy i Austen Heinz, projektantka mody Kate Spade i wielu innych.
Jeśli więc nadal wierzysz, że sukces oznacza szczęście, to – niestety – bardzo się mylisz.
Wyobraź sobie, że spotykasz przyjaciela, którego bardzo cenisz. Nagle dowiadujesz się, że pracuje jako zwykły sprzedawca w sklepie, podczas gdy ty prowadzisz firmę i jesteś zamożną, „odnoszącą sukcesy” osobą.
Czy zaczniesz patrzeć na niego z góry i stawiać się wyżej od niego?
Czy zależałoby ci na tym, żeby ten przyjaciel uznał swoją „nieważność” na twoim tle? Dobrze byłoby ci z takim obrazem siebie?
A jeśli to ty byłbyś na miejscu tego przyjaciela?
Czy wszystkie dzieci to nieudacznicy?
Jeśli wartość mają tylko ci, którzy coś osiągnęli, to dzieci byłyby największymi „nic nie wartymi” istotami na świecie.
No bo jak inaczej? Niemowlęta nawet nie potrafią utrzymać głowy. A może jednak mają wartość?
Jeśli tak, to dlaczego niemowlę ma wartość?
Sukces nie ma znaczenia, jeśli jesteś nieszczęśliwy(-a). Dla mnie prawdziwy sukces to szczęście, a nie pieniądze czy sława.
Ellen DeGeneres
Przecież nic jeszcze „nie wniosły” do świata, nawet nie potrafią mówić. Ciebie i niemowlę docenia się nie za osiągnięcia, ale za to, kim jesteście jako ludzie.
Spójrzmy też w drugą stronę. Czy w takim razie wszystkich babć i dziadków należałoby „usunąć z obiegu”?
Każdy człowiek ma swoją wartość
Często wyobrażamy sobie, że wartość jest czymś ilościowym, co da się zmierzyć i policzyć. W rzeczywistości jest ona kategorią jakościową.
Nie porównuj swoich osiągnięć z cudzymi
Porównywanie się z innymi nie przynosi nic poza dyskomfortem i wątpliwościami co do własnej wartości.
Rodzi zazdrość, która karmi uzależnienie od sukcesu. Masz wrażenie, że robisz za mało, gdy zestawiasz swoje osiągnięcia z cudzymi – i to jeszcze mocniej pcha cię do udziału w „wyścigu szczurów”.
Postaraj się przestać porównywać własne sukcesy z sukcesami innych. Zamiast tego przyjrzyj się swoim priorytetom i zastanów, na ile twoje cele odpowiadają temu, czego TY naprawdę chcesz, a nie temu, komu chcesz dorównać.
Osoby uzależnione od sukcesu często odczuwają poczucie winy, gdy pozwalają sobie na odpoczynek, czas z bliskimi czy zajęcia niezwiązane bezpośrednio z ich celami.
Osiągnięcia oczywiście mają w życiu swoje miejsce, ale wcale nie są najważniejsze. Stawiając wszystko na sukces, łatwo zapomnieć o samym życiu. Warto uczyć się równoważyć pracę/naukę z innymi ważnymi obszarami.
Słuchaj siebie i swojego ciała. Nie ignoruj sygnałów zmęczenia – troszcz się o siebie najlepiej, jak potrafisz.
Aby zmienić system przekonań, bardzo ważne jest, by konsekwentnie odpowiadać na negatywne, automatyczne myśli, które każą ci czuć się gorszym(-ą).
Dzięki temu stopniowo zobaczysz, że problem nie tkwi w twoich sukcesach czy porażkach, lecz w krytycznym nastawieniu do siebie i nawyku samobiczowania. Gdy nauczysz się bardziej realistycznie oceniać swoje działania, wzrosną twoja satysfakcja i akceptacja siebie.
Kiedy mówimy o „ludziach sukcesu”, zwykle wyobrażamy sobie popularnych wokalistów, znanych aktorów, topowych biznesmenów czy medialnych polityków.
A co z nauczycielami, lekarzami, budowlańcami i przedstawicielami wielu „nieprestiżowych” zawodów, od których zależy nasza codzienność? Patrząc obiektywnie, to właśnie oni bywają dla społeczeństwa o wiele ważniejsi niż ci, którym zwykliśmy zazdrościć.
Na koniec chcemy podzielić się z tobą piękną myślą z książki dziennikarza Davida Orra.
Prawdziwa wartość życia nie tkwi w tym, co posiadamy, lecz w tym, kim jesteśmy.
Oprah Winfrey
Pisze on, że naszej planecie wcale nie potrzeba wielu ludzi „sukcesu” – znacznie bardziej potrzebuje ona mediatorów, uzdrowicieli, opowiadaczy historii i po prostu kochających ludzi.
Świat potrzebuje ludzi z kręgosłupem moralnym, tych, którzy czynią go bardziej życzliwym i ludzkim. Planecie potrzebni są ludzie, przy których po prostu dobrze się żyje.
Nie ma nic złego w ambitnych celach i zdobywaniu kolejnych szczebli kariery. Kluczowe jest jednak to, by różne obszary życia pozostawały w równowadze.
Produktywność i sukces mogą dawać mnóstwo satysfakcji. Nie są jednak ani koniecznym, ani wystarczającym warunkiem prawdziwego szczęścia.
Nie musisz w pocie czoła „zarabiać” na czyjąś miłość czy szacunek i wcale nie musisz być najlepszy(-a), żeby czuć się spełnionym(-ą) i mieć stabilną samoocenę.
Po prostu pamiętaj, że „najważniejsze rzeczy na świecie wcale nie są rzeczami”!

